"...każdemu głodnemu dać jeść,
bezdomnemu miejsce
a nagiemu odzież,
jak nie można dużo to mało..."

Św. Brat Albert



Ks. Jerzy Adam Marszałkowicz.
Wspołzałożyciel Towarzystwa
Pomocy im. Św. Brata Alberta.

Idea powołania do bytu stowarzyszenia pomagającego bezdomnym pojawiła się na początku lat siedemdziesiątych. Jej realizacja musiała poczekać jeszcze całą dekadę, do czasów Solidarności. W 1981 roku grupa inicjatorów wraz z księdzem Jerzym Marszałkowiczem powołała do życia Towarzystwo Pomocy im. Adama Chmielowskiego. Głównym zadaniem Towarzystwa stało się tworzenie schronisk dla bezdomnych. Pierwsze, nazwane Schroniskiem Brata Alberta, powstało we Wrocławiu. Ksiądz Jerzy Marszałkowicz zamieszkał w nim wraz z podopiecznymi, których liczba sięgała nawet 100 osób. Później powstały w całej Polsce liczne schroniska dla mężczyzn, kobiet i matek z dziećmi, a także sierocińce i hospicja.
W roku 1988 Ksiądz Jerzy zorganizował Schronisko Brata Alberta w Bielicach i został jego kierownikiem. Schronisko podlegało pod Zarząd Główny we Wrocławiu.
W dniu 1 października 1989 roku za staraniem Brata Jerzego powstaje Koło Bielickie Towarzystwa, którego prezesem zostaje Teresa Rojek. Od tego czasu Schronisko Brata Alberta w Bielicach staje się się Kołem podlegającym pod Zarząd Główny we Wrocławiu. Podstawową działalnością Koła od początku powstania jest prowadzenie schronisk dla bezdomnych mężczyzn.

Obecnie prowadzimy Schronisko dla bezdomnych mężczyzn w Bielicach, gdzie w zimie znajdowało miejsce ponad 200 osób, obecnie 130.

Budynek główny Towarzystwa
Pomocy im. Św. Brata Alberta.

W naszych domach zgodnie z regulaminem Towarzystwa nie obowiązuje rejonizacja, a zatem nasi mieszkańcy pochodzą z różnych stron Polski, mieszkańcami byli również obcokrajowcy.
Do naszych schronisk potrzebujący przychodzą sami, kierowani są przez OPS-y, przywożeni przez policję, straż miejską, szpitale, a także przez osoby obce, które potrafią współczuć osobie opuszczonej, bezdomnej.
Warunki w naszych domach są skromne. Dom w Bielicach jest częściowo przystosowany dla osób niepełnosprawnych, w tym na wózkach inwalidzkich.
Często trafiają do nas chorzy, prosto ze szpitali, którym winno się zaoferować miejsce w Zakładach Opieki Leczniczej. Osoby te muszą opuścić szpitale, więc trafiają do nas. My musimy robić wszystko aby znaleźć im miejsce gdzie indziej lub robić wszystko aby doszli do zdrowia u nas. Nie mamy zatrudnionych specjalistów, więc z konieczności "zdrowy" podopieczny opiekuje się chorym.
Przybywający otrzymuje w pierwszej kolejności wyżywienie, o ile jest głodny, a dopiero po nakarmieniu przechodzimy do dalszych czynności. Zawszonego kieruje się do izolatki na kilka dni, innym przydziela się łóżko w zależności od sprawności (piętro/parter, dolne/górne łóżko). Z osobami, które przychodzą po raz pierwszy przeprowadza się rozmowę i ustala zakres koniecznej pomocy: kontakt z rodziną, kontakt z OPS-em miejsca zameldowania na stałe, wyrobienie brakujących dokumentów lub konieczność leczenia ambulatoryjnego czy też szpitalnego, wyrobienie stopnia niepełnosprawności, pomoc w uzyskaniu należnych świadczeń. Wypełnia się również kartę mieszkańca i zapoznaje się go z regulaminami obowiązującymi w schronisku.

Budynek Schroniska w Ścinawie.

W naszych domach przebywają mężczyźni od 18 roku wzwyż. Zdażają się osoby młodsze, ale robimy wtedy wszystko aby szybko opuściły schronisko.
Obecnie 70% mieszkańców to osoby chore nie nadające się do żadnej pracy. Zdrowsi podopieczni pozostający w schronisku kierowani są w miarę możliwości do różnych prac. Sami piorą, sprzątają, gotują, opiekują się chorym kolegą, pracują w lesie aby było drewno na opał, pracują u okolicznych rolników w zamian za warzywa i inną pomoc – szczególnie pomoc w pracach polowych, ponieważ uprawiamy 20 ha pola, a nie mamy sprzętu. Zajmujemy się hodowlą tuczników. Dochód z ich sprzedaży przeznaczamy na pokrycie kosztów energii. Mający zdrowe ręce kleją koperty, które sprzedajemy do szpitali. Kto posiada dochody zgodnie z regulaminem powinien wpłacić 70% swoich przychodów nie więcej niż koszty utrzymania.
Powstanie Opolskiego Banku Żywności w Opolu spowodowało, że otrzymana żywność obniżyła nam koszty utrzymania, a jej nadwyżka pozwoliła pomagać osobom ubogim z terenu Gminy Łambinowice i Korfantów. Obecnie obejmujemy pomocą około 2500 osób spoza Schroniska.

Kaplica w Schronisku im. Św. Brata
Alberta w Bielicach.

Zatrudniamy 8 osób. Jest to bardzo mała ilość zatrudnionych w stosunku do podopiecznych, ale więcej nie możemy zatrudnić ze względu na brak środków. W dyżurach pomagają nam wybrani mieszkańcy. Wiemy, że nie jest to najlepsze rozwiązanie - lecz konieczne. W indywidualnej pracy z mieszkańcami pomógł nam projekt "Wyprowadzić na prostą" realizowany w latach 2005-2008.
Obecnie w Schronisku w Bielicach urzęduje Rzecznik Osoby Bezdomnej, który pomaga mieszkańcom w ich sprawach indywidualnych. Położenie nasze z dala od większych miast powoduje, że nie mamy wolontariuszy, a członkowie Koła to w większości pracownicy lub osoby pracujące gdzie indziej, mające bardzo mało czasu. Od początku istnienia Schroniska w Bielicach przewinęło się prawie 6000 nazwisk.
Schronisko w Bielicach posiada Kaplicę, w której odprawiane są Msze Święte oraz Nabożeństwa.
Istniejemy dzięki Opatrzności Boskiej, która przez życzliwych ludzi pomaga nam pomagać. Staramy się działać w duchu Naszego Patrona - Świętego Brata Alberta, który powiedział: "Wszystkie sprawy zdawać na Opatrzność Boską, która obmyśla najdrobniejsze szczegóły". Wierzymy, że to sprawi, że nie zejdziemy z obranej drogi...